poniedziałek, 28 października 2013

0326. Gość w ogródku.

Co roku nas odwiedzają.. to w garażu, to w ogródku.
Latem przychodziły pochodzić wokoło oczka wodnego..
tym razem wpadł nawet do Wyr :) Jeden. Samotny.
..na świeżo skoszonej trawie paradował jakby był u siebie,
do tego wystraszył mnie gdy siedział skulony w lawendzie
podczas gdy ja ją podcinałam. Łobuz.
Jeż ! nie jerzy  :) moim zdaniem średnia kulka z niego.
..do tego nie chciał pokazać ryjka do zdjęcia.
Uciekał skubaniec..



Pozdrawiam :)


12 komentarzy:

  1. Ja z M. co roku kilka takich słodkich jeżyków spotykam, ostatnio Junior jednego znalazł podczas spaceru:) słodkie są!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale słodki! U nas w tym roku był jazgot przez pół nocy, bo jeż siedział pod choinką, a Elvis ujadał... Musiałam wychodzić w środku nocy, i ratować biednego jeża, bo pies biegał już z nim w pysku po ogródku....

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochany! :D Ja ostatnio widziałam też jeżyka w czerwcu, przywędrował sobie do ogrodu i był przesłodki :D

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie kiedyś samica urodziła małe jeże i mieliśmy chyba z 8 malutkich kulek na trawniku pod drzewkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W moim dawnym miejscu zamieszkania też często można było spotkać jeże :)

    OdpowiedzUsuń
  6. to chyba zaszczyt mieć takich gości?
    Moniko wyobraź sobie ,że nigdy nie widziałam jeża ,,na żywo,, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromny zaszczyt, staraliśmy się Go ugościć jak najlepiej :)

      Usuń